Kozak

Autor: Karol May

popędziła przed siebie.
Kiedy drzwi zamknęły się za nią, w pokoju zapanowała absolutna cisza. Syn naczelnika wykonał jakiś bezcelowy gest i strzelił palcami. Z ponurą, pobladłą twarzą zwrócił się w kierunku porucznika i dał mu znak, aby szedł za nim, podczas gdy książę Bulą i Kalyna ciągle jeszcze stali w niemym napięciu spoglądając na siebie, fsprawntk opierał się zmieszany o okno.
Rotmistrz bez słowa przeszedł spiesznie wraz ze swoim towarzyszem obok tych dwojga i trzasnął drzwiami tak, że w całym domu rozległ się huk. Dopiero na świeżym powietrzu odzyskał mowę.
- Karpala oszalała na punkcie tego łajdaka. On może stać się niebezpieczny. Muszę go usunąć z drogi - powiedział zgrzytając zębami.
- W jaki sposób? Może... - porucznik pokazał na szablę.
- Nie. Ten człowiek zbyt mało znaczy, nie zasłużył sobie na uczciwą klingę Jest tylko numerem.
- A więc chcesz go przenieść?
- Też nie. To za długo trwa, a poza tym wymaga zezwolenia pułkownika.
- No ttrjuż nie wiem, jak chcesz to załatwić.
- Istnieją drobne, przez nikogo nie zawinione wypadki.


Strony: