Kozak

Autor: Karol May

tylko przez sekundę widziałam twarz mojego wybawcy i zapamiętałam ją - położyła dłoń w to miejsce na futrze, gdzie bilo jej serce - tak głęboko zapadła mi w pamięć, że nigdy jej nie zapomnę. Kiedy znów przyszłam do siebie, leżałam tutaj u was.
- To ja cię tutaj przyniosłem.
- Ale to on wyciągnął mnie z rzeki, spod lodu.
- Tak. To Numer Dziesiąty! Po to go zawołałem. Twarz Karpali przykryła teraz czerwień gorzkiej drwiny.
- Aha, zawołałeś go! Bo sam nie miałeś odwagi, bo sam obawiałeś się, o swoje życie, to on musiał ryzykować swoim, żeby mnie uratować! Ty byłeś zbyt tchórzliwy, chociaż już wtedy wiedziałeś, że jestem twoją narzeczoną!
Żyły na czole rotmistrza nabrzmiały.
- Strzeż się i nie próbuj mnie ponownie nazwać tchórzliwym!
- Czyżbyś swoje zachowanie nazywał odważnym?
Stali naprzeciwko siebie; Karpala ze wzrokiem pełnym pogardy, rotmistrz z wściekłością w oczach. Naczelnik i książę chcieli ich rozdzielić, ale rotmistrz powstrzymał obu gwałtownym ruchem ręki.
- Zostaw go, ojczulku! - wtrąciła Karpala dumnie. - Nie boję się


Strony: