Kozak

Autor: Karol May

przyjaciela, naczelnika. Obaj nie ścierpieliby takiej czułej wdzięczności. Za to my uważamy cię za naszego przyjaciela, chociaż służysz tu za karę!
Karpala odwróciła się speszona. Kozak zbladł.
- Nie jestem przestępcą - wyjaśnił patrząc budzącym współczucie wzrokiem na dziewczynę. - Traktuje się mnie niesłusznie jak więźnia.
- Wstawię się za tobą.
- Nie. Nie rób tego! To nie zda się na nic, a może jeszcze zaszkodzić, ojczulku.
- Nie wierz w to, mój synku! Moje słowo wiele znaczy u rotmistrza.
Także Karpala podeszła powoli do kozaka i spojrzała mu w oczy.
- Czy mnie także nie chcesz pozwolić, abym się za tobą wstawiła?
- Nie, księżniczko! Proszę cię, nie rób tego.
- Sądzisz, że odmówi mojej prośbie, pierwszej prośbie jwojej narzeczonej?
Kozak wyprężył się nagle i odpowiedział niemal szorstko:
- Nie chcę od niego żadnej łaski.
Zmartwiona Karpala spuściła głowę. Ale wnet jej oczy rozbłysły.
- Przykro mi, że ci nie mogę pomóc. Ale może potrafię okazać ci moją wdzięczność w inny sposób. Pozwól mi. podarować


Strony: