Kozak

Autor: Karol May

wszedł, drugie, przez które udał się do isprawnika i trzecie prowadzące bezpośrednio na podwórze.
- Mimo wszystko to on - mówił kozak do siebie. - Czego on tu szuka? Gdzie spędził wszystkie te lata? Dlaczego się tak wypiera swojego nazwiska?
Nie miał czasu na dalsze rozważanie tej sprawy, bo właśnie otworzyły się trzecie drzwi i do środka weszły trzy osoby.
Przodem kroczył mały. gruby człowieczek o skośnych oczach, z wystającymi kośćmi policzkowymi i w ogromnej czapie z niedźwiedziego filtra. Odziany był od stóp od głów w same skóry, do pasa miał przypiętą ciężką szablę, a w prawej ręce trzymał potężny pejcz, jednak człowiek ten nie wydawał się być bardzo niebezpieczny, gdyż z jego niewinnej twarzy wystawał na świat śmieszny nosek, a szerokie usta uśmiechały się dobrodusznie.
Za nim postępowała kobieta w podobnym stroju i z pejczem w dłoni. Brakowało jej jedynie niedźwiedziej czapy. Rzadkie włosy splecione w dwa ciężkie warkocze opadały jej wzdłuż pleców, uszy zdobiły jej duże złote kolczyki, a na piersiach wisiał ciężki srebrny łańcuch. Jej twarz była, o ile to jeszcze


Strony: