Kozak

Autor: Karol May

Na jarmarku w Wierchnieudinsku

W syberyjskim mieście powiatowym Wierchnieudinsku odbywają się regularnie dwa słynne jarmarki; jeden przypadał właśnie na wiosnę. Przybywali na niego myśliwi, aby sprzedać skóry zwierząt, które upolowali zimą w pokrytych śniegiem lasach lub w pustej, wyludnionej tundrze. Na jarmarku jesiennym zaopatrywali się natomiast w zapasy, potrzebne podczas zimowych polowań na futra.
Na tamtych niezmierzonych równinach określanych mianem tundry można było polować jedynie zimą, kiedy ziemia była zamarznięta, kiedy bowiem wiosną tajała, zamieniała się w ogromne, bezdenne bagna, w których wszystko grzęzło.
Ale skoro tylko nastała zima i grunt znów był twardy, zwoływali się łowcy soboli, aby w grupach od dziesięciu do dwudziestu polować na zwierzęta, których cenne futro tak bardzo było poszukiwane na rosyjskich i chińskich rynkach.
W czasach, w jakich rozgrywa się ta opowieść, myśliwymi w tych stronach byli albo tubylcy, którzy musieli polować, ponieważ wolno
im było oddawać carowi daninę w futrach, albo zesłańcy zmuszani do dostarczania co roku określonej ilości


Strony: