Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

usłyszał dźwięk łańcuchów. — O Boże! Gdzie ja jestem?!
— Enrique, Enrique, czy to ty? — zawołał Cortejo.
— Tak, to ja — odpowiedział powoli zmęczonym głosem. — Kto o mnie pyta? Gdzie jestem?
— W lochu. Uwięziono nas.
— Kto to zrobił?
— Doktor Hilario.
— Och, przypominam sobie — Landola był coraz przytomniejszy. — Ten stary miał nas zaprowadzić do jeńców, do Ster…
— Cicho! — przerwał mu Cortejo. — Bez nazwisk!
— A dlaczego to, mój Cortejo?
— Kto mnie woła? — Gasparino usłyszał ten sam głos co poprzednio. Usiłował odpowiedzieć spokojnie:
— Pana? Pana nikt nie wołał.
— Jak to nie? To moje nazwisko. Jestem Cortejem. Pablo Cortejo. Gasparino poruszył się gwałtownie.
— Do wszystkich diabłów! — ryknął. — Teraz już rozumiem! A wiesz ty, kim jest ten, który wymienił twoje nazwisko? To Enrique Landola!
— Enrique Landola?! Kapitan morski?! Landola potwierdził:
— Tak, to ja.
— A kim w takim razie ty jesteś?! Ty, który pierwszy odzyskałeś przytomność?! — krzyknął Pablo.


Strony: