Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

zaproponował:
— Chodźcie, seniores! Stryj już na nas czeka w podziemiach. Tylko proszę, po wyjściu z tego pokoju zachowajcie całkowite milczenie.
— Gdzie możemy zostawić nasze rzeczy?
— Tutaj. Sam się nimi zaopiekuję.
„Opieka” polegała na tym, że Manfredo sprzedał później oba konie, a wszystkie rzeczy sobie przywłaszczył.
Zeszli schodami na dół, nikogo nie spotkawszy po drodze. Manfredo, zapaliwszy latarkę, pewnie prowadził korytarzem. W pierwszej wnęce, którą mijali, stał Hilario też z latarką w ręku.
— Nareszcie — rzekł kordialnie. — Pokażę wam najpierw więzienia, a potem pójdziemy do seniora Pabla i seniority Josefy.
Doktor szedł pierwszy, za nim Landola, Cortejo i Manfredo. W pewnym momencie, gdy zbliżali się do zakrętu, Hilario wyciągnął z kieszeni jakiś przedmiot w kształcie rurki. Jeden koniec zapalił, w drugi dmuchnął i rzucił pochodnię na ziemię, a sam co sił w nogach pobiegł naprzód. Jego bratanek również szybko wycofał się od płomienia. Przez moment Corteja i Landolę oświetlił blask płomienia. Chcieli coś krzyknąć, nie mogli jednak wydobyć


Strony: