Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

/> — A da nam pan truciznę?
— Dam. Ale o tym później — Hilario uśmiechnął się nieznacznie.
— Gdzie zostawiliście konie? W mieście?
— Nie, tutaj.
— Bardzo dobrze. Nikt nie powinien wiedzieć, że jesteście w klasztorze.
— Ukryje nas pan?
— Czy pan w to wątpi?
— Razem z moim bratem i bratanicą?
— Tak. Zanim was jednak do nich zaprowadzę, mój bratanek przyniesie wam posiłek. Jesteście z pewnością głodni, nie chcę okazać się niegościnnym gospodarzem. Przepraszam więc, że zostawię was samych. Muszę wydać odpowiednie polecenia.
Hilario odszukał Manfreda w sali jadalnej. Gdy chłopak wychodził do kuchni, by wykonać rozkaz stryja, ten zatrzymał go gestem ręki.
— Muszę ci coś powiedzieć, Manfredo. Od lat służyłeś mi wiernie, nie pytając, po co robię to lub owo. Zawsze byłem z ciebie zadowolony, a od dawna już zastanawiałem się, jak ci to wynagrodzić.
— Naprawdę, stryju?! — wykrzyknął uradowany.
— Nie mówiłem o tym wcześniej, bo czekałem na odpowiednią okazję.
— Dziś trafia się taka?
— Właśnie.

Strony: