Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

/> — Jak znaleźć tych łotrów w takim wielkim mieście? — złościł się Sępi Dziób. — Niech diabli porwą te ulice i uliczki! W gąszczu leśnym czy na prerii z pewnością by mi nie uszli.
— Jestem przekonany, że znajdzie się na to sposób — zauważył spokojnie Kurt. — Przypuszczam, że po pierwsze będą próbowali się dostać do pałacu Rodrigandów…
— Do licha, racja! Musimy go odszukać, i to natychmiast! A po drugie…?
— Wiecie, że grób don Fernanda jest pusty?
— Oczywiście, nawet widziałem „nieboszczyka”!
— Cortejo i Landola są przekonani, że my udamy się właśnie do grobowca. Będą więc starali się włożyć do trumny ciało innego zmarłego.
— Tego się można po tych łotrach spodziewać! Panie poruczniku, muszę przyznać, że mimo młodego wieku jest pan bardzo przebiegły. Powinniśmy ich uprzedzić. A więc w drogę! Każda minuta jest cenna.
Dotarłszy do miasta zatrzymali się w pierwszej gospodzie.
Wypocząwszy nieco, Kurt poszedł do pałacu Rodrigandów. Z odnalezieniem go nie miał kłopotu.
Przed bramą zatrzymał go wartownik. Kurt wyjaśnił,


Strony: