Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

to prawda?
— Tak.
— Wasze szczęście, że to ja zostałem wtajemniczony w te sprawy! Tym bardziej że moimi informatorami byli senior Pablo i seniorita Josefa!
— Niemożliwe! Jak doszło do spotkania pana z nimi?!
— Wiecie chyba dobrze, że prowadzili niebezpieczną grę polityczną. Skazano ich na banicję. Ale nie wyjechali z kraju i poszukali bezpiecznego schronienia…
— Znaleźli je?
— Tak. U mnie.
— Chwała Bogu! — westchnął z ulgą notariusz. — Są tutaj?
— Oczywiście.
— Spadł mi kamień z serca. Czy mogę ich zobaczyć?
— Rozumie się.
— A więc sprowadź ich pan jak najszybciej!
— Spokojnie, panowie. Nie mogą tu przyjść. Sądzicie, że sam mieszkam w klasztorze? Nikt nie powinien się domyślać, że oni są tutaj. Tylko ja ich widuję.
— Gdzie więc pan ich ukrył?
— W podziemiach.
— Do diabła!
— Nie było innej rady, seniores. Zresztą, zapewniałem im dobre warunki. Mają tam wszystkiego pod dostatkiem, także nudów — roześmiał się.
— Już my ich rozruszamy! Ale powiedz, senior, jak do tego doszło,


Strony: