Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

/> — Wypraszam sobie te krzyki. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś ode mnie, musicie zachowywać się przyzwoicie. Zapamiętajcie to sobie! A teraz usiądźcie, porozmawiamy spokojnie. Naprzód kilka pytań. Pierwsze: kto was do mnie przysłał?
— Traper Grandeprise — odparł Landola.
— Gdzieżeście go spotkali?
— W Veracruz, u naszego agenta Gonsalvy Verdilla.
— Gdzie on jest teraz?
— W stolicy.
— Co tam robi?
— Różne łajdactwa, z powodu których kark złamie. Popełnił pan głupstwo, zawierzając temu człowiekowi. Ani uczciwy, ani pewny.
— Czy uważa senior, że jest mniej uczciwy od pirata?
— Do stu piorunów! — wrzasnął Landola. — Sądzi pan, że pirat musi być kanalią? O nie, pirat ma swoje zasady!
— A Grandeprise nie? Oszukał was? Zdradził?
— Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Nic właściwie o panu nie wiemy.
— Nazywają mnie doktorem Hilariem.
— To za mało, by panu ufać.
— O tym łatwo możecie się przekonać.
— No więc: senior jest naszym przyjacielem czy wrogiem?
— Jasne, że przyjacielem! Czyż


Strony: