Klasztor Della Barbara
Autor: Karol May
jako o…
Nie dokończył zdania, bo Landola ścisnął go mocno za ramię i syknął, obrzucając Hilaria nienawistnym spojrzeniem:
— Ani słowa więcej! — Tu zwrócił się do Corteja: — Czyż nie widzi pan, że on bawi się nami jak kot z myszą?!
Doktor uśmiechnął się ironicznie.
— Powiada senior, że się wami bawię? A więc zamieniliśmy się rolami. Przecież to wy chcieliście zabawić się moim kosztem! Czy ta maskarada, fałszywe nazwiska i rzekoma nieznajomość osób, o których tu była mowa, nie są dowodem, że usiłowaliście zakpić ze mnie?
— Nieprawda! Musieliśmy tylko zachować ostrożność!
— Dość tego krętactwa! Pytam po raz ostatni: czy senior jest kapitanem Landolą?
— Do stu tysięcy diabłów! Już mi wszystko jedno! Tak! Jestem Enrique Landolą!
— Doskonale! Pan zaś to Gasparino Cortejo?
— Tak!
— Nareszcie! Wyjaśnijcie mi więc, proszę, co was sprowadza do Meksyku.
— Przecież pan wszystko wie! — pienił się Landolą. — Tylko kto, na litość boską, powiedział to panu?!
Uderzył pięścią w stół. Doktor zmarszczył brwi.
Strony:
Nie dokończył zdania, bo Landola ścisnął go mocno za ramię i syknął, obrzucając Hilaria nienawistnym spojrzeniem:
— Ani słowa więcej! — Tu zwrócił się do Corteja: — Czyż nie widzi pan, że on bawi się nami jak kot z myszą?!
Doktor uśmiechnął się ironicznie.
— Powiada senior, że się wami bawię? A więc zamieniliśmy się rolami. Przecież to wy chcieliście zabawić się moim kosztem! Czy ta maskarada, fałszywe nazwiska i rzekoma nieznajomość osób, o których tu była mowa, nie są dowodem, że usiłowaliście zakpić ze mnie?
— Nieprawda! Musieliśmy tylko zachować ostrożność!
— Dość tego krętactwa! Pytam po raz ostatni: czy senior jest kapitanem Landolą?
— Do stu tysięcy diabłów! Już mi wszystko jedno! Tak! Jestem Enrique Landolą!
— Doskonale! Pan zaś to Gasparino Cortejo?
— Tak!
— Nareszcie! Wyjaśnijcie mi więc, proszę, co was sprowadza do Meksyku.
— Przecież pan wszystko wie! — pienił się Landolą. — Tylko kto, na litość boską, powiedział to panu?!
Uderzył pięścią w stół. Doktor zmarszczył brwi.
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136