Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

może mi pan teraz podać swoje nazwisko?
— Jestem Bartholomeo Diaz, hacjender z okolicy Parsedillo.
— A ten drugi pan?
— To Miguel Lifetta, adwokat — kłamał bez zająknięcia pirat. — Szukamy niejakiego Pabla Corteja, z którym mam poważnie na pieńku. Senior Miguel towarzyszy mi jako prawnik i mój doradca.
— Dlaczego zmieniliście wygląd?
— Ponieważ nie chcieliśmy, aby Cortejo nas rozpoznał. Jako obcym mógłby nam wyjawić pewne sprawy, które stanowiłyby podstawę do ujęcia go i wytoczenia mu procesu.
— Ho, ho, jesteście bardzo sprytni! Co wcale nie znaczy, że inni nie są sprytniejsi od was. Do tych innych zaliczyłbym przede wszystkim siebie. Pan, na przykład, senior, podałeś się za hacjendera. Nie wierzę. Hacjendero wygląda zupełnie inaczej. Ponadto zdradzają pana oczy.
— Moje oczy?! To śmiechu warte! Co pan może z nich wyczytać?
— Ano mogę — ciągnął spokojnie Hilario. — Ma pan spojrzenie niezwykle przenikliwe. Takie miewają tylko traperzy i marynarze. Przysiągłbym, że jest pan marynarzem.
— Myli się senior.
— Zobaczymy. Powiedział pan, że


Strony: