Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

seniores, mojemu zachowaniu. I was na moim miejscu zaniepokoiłaby wizyta ucharakteryzowanych mężczyzn. Jeśli się umyjecie, potraktuję to jako zwykły żart. Ale gdy tego nie zrobicie, potraktuję was jako niebezpiecznych zbirów i będę zmuszony was unieszkodliwić.
— W jaki sposób?! — krzyknął Landola.
— A w taki! — Hilario wyciągnął rękę, w której trzymał rewolwer. Drugą dłoń położył na dzwonku. — Jeżeli się będziecie opierać, wezwę pomoc!
— Do stu tysięcy diabłów! Przecież i my mamy broń!
— Zanim ją wyciągniecie, strzelę. Landola zacisnął pięści i syknął:
— Niech się dzieje, co chce!
Posłusznie podszedł do umywalni, a za nim Cortejo. Podczas gdy się myli, doktor dokładnie obserwował tego ostatniego. Po chwili na jego ustach pojawił się uśmieszek: już wiedział, kim są ci dwaj.
Landola i Cortejo, zmywszy makijaż, stanęli przed Hilariem.
— No — rzekł Landola opryskliwym tonem — jest pan zadowolony?
— Tak, seniores, dziękuję uprzejmie.
— Obawiał się pan…
— O nie, byłem tylko ostrożny — przerwał Hilario. — Czy


Strony: