Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

wzrokiem zmierzył Hilaria od stóp do głów.
— Naprawdę? Mimo rozkazu?
— Okoliczności zmuszają mnie do tego.
— Zna pan zasady obowiązujące w naszym związku?
— Oczywiście.
— Czyżby więc zapomniał pan o karach? W tym o karze śmierci? Hilario zbladł i oparł się o ścianę.
— Kto ma prawo mi ją wymierzyć? — wykrztusił. — Nie uznaję jej!
— Phi! Uznał ją pan wstępując do związku.
— Byłoby to okrucieństwem, czynem nieludzkim! Arrastro popatrzył na niego spode łba.
— Okrucieństwo? Czyn nieludzki? I to pan ośmiela się używać tych słów? Śmiechu warte! Czy jest człowiek bardziej okrutny i bezwzględny od pana?
Doktor zbliżył się do niego o krok.
— Co też pan mówi? Co wy o mnie wiecie?
— Jeżeli nie wszystko, to bardzo wiele. Nie przypuszcza pan chyba, że nie zebraliśmy informacji o naszych członkach? Znamy swoich ludzi lepiej niż oni siebie samych. I powtarzam: za niewykonanie rozkazu jest tylko jedna kara — śmierć. A więc?…
— Niech mi pan da czas do namysłu…
— Jeszcze senior nie zrozumiał, że obowiązuje


Strony: