Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

uwierzy mi…
— Pan go nie zna, ale my tak.
— Jest jeszcze jedna niebagatelna rzecz. Nie mogę teraz udać się do Maksymiliana. W Santa Jaga zatrzymują mnie ważne sprawy, nawet pewne zobowiązania…
— Wystaw pan rachunek, my go wyrównamy.
— Ale ja naprawdę nie nadaję się do tego zadania!
— Jest pan w całkowitym błędzie. My uważamy, że wykona je pan znakomicie.
Hilario oczywiście kłamał twierdząc, że się nie nadaje. Bronił się przed misją wyłącznie z powodu więźniów trzymanych w piwnicy. Kto będzie ich pilnował po jego wyjeździe? Powiedział więc:
— Mylicie się. Ja chyba znam siebie najlepiej. Proszę zrezygnować z mojej osoby. Są inni, którzy bardziej zasługują na to wyróżnienie.
— Ci inni mają już swoje zadania. Dość już zresztą dyskusji. To rozkaz, doktorze. Najpóźniej za dziesięć dni ma pan być w stolicy.
— Przecież Maksymilian przebywa w Cuernavacca.
— Zaprosi pana do Meksyku. Jak pan widzi, wszystko jest przygotowane.
— Mimo to ponownie odmawiam.
Arrastro wstał. Na jego twarzy pojawił się złowrogi wyraz. Ostrym


Strony: