Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

przywitał tak uprzejmie?
Postawili szklanki na stole i usiedli. Grubas odezwał się:
— Można mówić swobodnie? Nikt nas nie podsłuchuje?
— Nikt. Ilekroć mam jakąś wizytę, na straży stoi mój bratanek.
— Chciałbym porozmawiać o polityce, a raczej o pewnej sprawie politycznej…
Wzrok Arrastra padł na otwartą księgę, która leżała na stole. Wziął w rękę, spojrzał na tytuł, przerzucił kilka kartek, potem uśmiechnął się porozumiewawczo:
— Czyta pan to dzieło? Czy wie pan, że w niektórych krajach jest ono na indeksie?
— Oczywiście. Ale zawiera sporo mądrości życiowych. Przyznaję. Sam z przyjemnością je przeczytałem. Co pan sądzi o rozdziale omawiającym sposoby ujarzmiania władców?
— Hm… Mam wrażenie, że tutaj autor poszedł za daleko. Arrastro nie odpowiedział od razu.
— We wszystkich nas i w każdym z osobna — rzekł wreszcie — żyje duch Boży, którego powinno się słuchać uważnie. Jedni przyjmują jego naukę i prawa, inni nie. Różnicują się więc postawy i osobowości. Ponieważ źródłem ich jest duch, prawa te są bardziej święte
1


Strony: