Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

Dla bystrego obserwatora jednak było jasne, że pod maską dobroduszności i jowialności kryć się może zupełnie inny, groźny nawet człowiek.
— Witaj, witaj, senior Arrastro! — Hilario wyciągnął do niego obie ręce. — Mówiąc szczerze, nie spodziewałem się pana.
— Przynoszę dobre nowiny.
— Z głównej kwatery Juareza?
— Niechże pan nie żartuje! Czy dobre wieści mogą być z jaskini lwa?!
— A więc z obozu marszałka francuskiego?
— Także nie. Z głównej kwatery cesarskiej.
— Od samego Maksymiliana?
— O, nie! Cesarz jest jak trzcina, która tylko w sprzyjających okolicznościach może rosnąć i rozkwitać, lada jednak podmuch wiatru może ją złamać. Przychodzę od przywódcy naszego związku i w jego imieniu chcę panu zadać kilka pytań.
— Jestem do usług. Może napijemy się wina?
— Chętnie.
Hilarip otworzył małą szafkę i napełnił dwie szklanki. Trącili się i podnieśli je do ust. Gość patrzył badawczo na gospodarza. Dopiero gdy ten wychylił połowę, skosztował słodkiego, mocnego napoju. Czyżby nie miał zaufania do Hilaria, którego


Strony: