Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

wyglądali?
Handlarz był widać gadułą, bo dokładnie opisał kupujących. Teraz już obaj nie mieli wątpliwości, że to Cortejo i Landola. Po krótkim targu Grandeprise kupił konia.
Kiedy dotarli do oberży, w której zatrzymał się Kurt i jego towarzysze, Sępi Dziób obudził porucznika i w paru słowach zrelacjonował, co zaszło. Kurt przychylił się do propozycji trapera, by ukryć przed władzami współudział Grandeprise’a w nocnym incydencie i jak najszybciej wywieźć go z miasta. Ponieważ jednak Kurt był umówiony z von Magnusem i alkaldem, nie mógł jechać natychmiast, postanowiono więc się rozdzielić. Niewiele minut minęło, a Sępi Dziób i Grandeprise galopowali na swych koniach w kierunku Tuli. Tam mieli czekać na Kurta i Petersa, by razem podjąć dalszą pogoń za Landolą i Cortejem. Wszyscy czterej byli pewni, że informacja, którą przekazali ich przeciwnicy handlarzowi koni, iż zamierzają jechać w przeciwną stronę, do La Puebli, była fałszywa.
Wiadomość o tym, co zaszło w nocy, rankiem obiegła całe miasto. Policja rozpoczęła gorączkowe poszukiwania zbiegłych więźniów i zgodnie z przewidywaniami


Strony: