Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

umożliwił ucieczkę. On zaś wystrychnął pana na dudka.
Pokrótce opowiedział Grandeprise’owi historię rodu Rodrigandów. W miarę opowiadania twarz myśliwego przeszła wszystkie stany emocji. Słuchał bardzo uważnie. W pewnym momencie jednak nie wytrzymał i wykrzyknął ze złością:
— Na Boga! Uratowałem również Pabla Corteja i jego córkę!
— Co?! — zdumiał się tym razem Sępi Dziób.
— Tak. Teraz rozumiem wszystko! Bez mojej pomocy ślepy Pablo na pewno zginąłby w rzece czy w lesie, a jego córeczka w więzieniu.
— Musi mi pan to szybko opowiedzieć!
— Oczywiście i to bardzo szczegółowo. Miał pan rację nazywając mnie głupcem!
Sępi Dziób w milczeniu słuchał opowieści Grandeprise’a. W pewnym momencie wtrącił:
— Master! Cieszę się bardzo, że odnalazłem pana. Teraz wspólnie na pewno uda nam się odszukać zbiegów. Dowiedz się więc wreszcie, że Antonio Veridante to sam Gasparino Cortejo!
— Nie może być!
— Ależ tak, na niby szuka twego brata. Dziś wieczorem chciał podłożyć nieboszczyka w pustej trumnie. Schwytaliśmy go, a pan i jego


Strony: