Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

zdążył się poderwać, Sępi Dziób powiedział łagodnie:
— Tylko spokojnie, nie denerwuj się pan. Mam dowody. Pańscy dwaj towarzysze zostali dzisiaj aresztowani, prawda?
— Niestety.
— Pragnąc ich uwolnić, napadł senior na oficera?
— Do kroćset! Skądże pan i to wie? — Grandeprise przeraził się nie na żarty. — Po prostu fortel traperski, z którego jestem dumny. Mam nadzieję, że jako kolega nie zdradzi mnie pan.
— Nie jestem donosicielem. Nie zazdroszczę również traperskiego fortelu, z którego jest senior taki dumny. Czy może pan powiedzieć, skąd zna tego łotra, Grandeprise’a?
Traper Grandeprise zbladł jak ściana.
— Powszechnie wiadomo, że Sępi Dziób jest uczciwym człowiekiem i dzielnym westmanem. Tylko dlatego znoszę cierpliwie te obelgi. Oświadczam też, że pirat Grandeprise jest moim największym wrogiem. Szukam go od lat, aby się z nim ostatecznie rozprawić.
— Tak, tak — Sępi Dziób uśmiechnął się dobrodusznie. — To zabawne. Szuka go pan, a miał w ręku. Podczas gdy ja wraz z towarzyszami męczyłem się, aby go znaleźć i wsadzić do ciupy, pan mu


Strony: