Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

obcokrajowców.
— Pozwoli pan, że się przedstawię.
Podał naczelnikowi dokument. Ten rzuciwszy nań okiem, od razu zmienił ton.
— Jestem do pańskich usług, panie poruczniku. Ile miejsc pan potrzebuje?
— Trzy.
— Zarezerwuję panu przedział pierwszej klasy.
— Dziękuję. Czy pociąg ma połączenie z dyliżansem pocztowym?
— Nie, nie ma. Niewielka to jednak strata. Radziłbym panu pojechać konno.
— Nie mam koni.
— Ach, tu wszyscy je mają. Jeżeli pan dłużej pozostanie w naszym kraju, będzie pan musiał kupić sobie konia.
— Mam zamiar zrobić to w stolicy.
— Dlaczego dopiero tam? Zapłaci pan o wiele drożej niż u nas.
— Ale skąd tu wziąć dobrego wierzchowca?
— Żaden problem. Nawet ja mam kilka rasowych. Należały do francuskich oficerów, nie chcieli zabierać ich do kraju. Kosztują niewiele. Chce pan obejrzeć?
— Owszem, senior.
— Jeżeli ubijemy interes, nie będzie pan musiał czekać w Lomalto na dyliżans. Do Lomalto konie przewieziemy pociągiem, za transport nic nie doliczę.
Transakcja doszła do skutku. W ciągu


Strony: