Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

spytał Wagner — aby przyłączył się do pana mój goniec, którego muszę wysłać do Meksyku i do hacjendy del Erina z raportami okrętowymi?
— Oczywiście. Pod warunkiem, że nie będzie mi zawadą.
— Może pan być spokojny. Co by pan powiedział, gdybym to zadanie powierzył Petersowi?
— Dobry pomysł. Zna chyba naszych zbiegów?
— Lepiej ode mnie. No i co ty na to, Peters?
— Bardzo się cieszę, panie kapitanie.
— Rozumiesz trochę po hiszpańsku, co?
— Tak. Mogę się od biedy rozmówić.
— A po francusku?
— Akurat tyle, aby powiedzieć, jak bardzo kocham Maksymiliana.
— Chodźmy więc na pokład! Uporządkuję swoje rzeczy i dam ci odpowiednie instrukcje. Gdzie się spotkamy, panie poruczniku?
— Najlepiej w restauracji, na dworcu.
Kapitan udał się z Petersem na przystań, Kurt zaś z Sępim Dziobem do biura naczelnika stacji.
— Kiedy odchodzi następny pociąg do Lomalto? — spytał Kurt. Urzędnik uważnie przyjrzał się pytającemu.
— Za dwie i pół godziny. Chce pan pojechać tym pociągiem? Nie zabieramy ani cywilów, ani


Strony: