Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

oficera zasalutował.
— Czy inspektor ma służbę? — zapytał myśliwy.
— Nie, panie kapitanie. Przed chwilą przyjął dwóch więźniów i położył się spać.
— Kto go zastępuje?
— Klucznik.
— Gdzie jest?
— Na parterze.
Grandeprise przeszedł dziedziniec i zadzwonił do bramy prowadzącej do budynku. Klucznik otworzył. Francuzi byli panami Meksyku, czuli się tu jak u siebie w domu, słuchano ich z niewolniczą uległością. Traper przybrał wyniosłą minę i zapytał głosem nie znoszącym sprzeciwu:
— Czy inspektor śpi?
— Tak. Mam go obudzić?
— Nie trzeba. Ilu ludzi w wartowni?
— Ośmiu.
— Jestem adiutantem gubernatora. Czy możecie mi przydzielić dwóch ludzi do transportu aresztanta?
— Oczywiście.
Pospieszcie się! Mam niewiele czasu.
Klucznik odszedł, aby wykonać rozkaz, a Grandeprise zaczął uważnie rozglądać się po korytarzu.
Zobaczył tablicę, na której wypisano nazwiska wszystkich aresztantów. Pod numerem trzydziestym drugim przeczytał: ANTONIO VERIDANTE wraz z sekretarzem. Na stole leżały różne papiery,


Strony: