Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

policjant.
— Teraz zamknij wieko, mój drogi! — polecił spokojnie Sępi Dziób.
— Nie rozumiem…
— Popatrz na mój nos i wyobraź sobie minę człowieka, który spodziewa się zastać pustą trumnę, otwiera ją i… widzi mnie. Jak w koszmarnym śnie! Prawda? Spuszczaj wieko!
Policjant wahał się jeszcze. Kurt chciał również zaprotestować. Nagle na górze dał się słyszeć jakiś szmer.
— Do diabła, zamykaj szybko! — rozkazał Sępi Dziób, wyciągając ręce wzdłuż ciała.
Policjant nie miał wyboru. Nałożył ostrożnie wieko i czym prędzej się ukrył.
Zapanowała grobowa cisza. Nagle zakłócił ją zgrzyt klucza. Po chwili na schodach rozległy się kroki. W blasku latarki ukazał się Landola, a za nim Cortejo. Kurt stał obok Petersa.
— Czy to oni? — szepnął.
— Tak — chłopak skinął głową. Landola zwrócił się do Corteja:
— Niech pan poświeci!
Zaczęli oglądać trumny. Po chwili znaleźli właściwą.
Policjant nie miał czasu umocować wieka. Gdy Landola i Cortejo chwycili za wieko, bez większego wysiłku podnieśli je do góry. I wtedy


Strony: