Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

chodziło o odparcie jakiegoś szturmu, to radzę wziąć pod uwagę, że te łotry zauważą nas szybciej niż my ich. A gdy poczują pismo nosem, dadzą dyla.
— No dobrze. Będziemy więc przy grobowcu, a potem zejdziemy do podziemi, senior zaś będzie penetrował cmentarz.
— Zostawcie tylko przy drzwiach jednego policjanta, żebym nie musiał schodzić na dół i przekazywać wiadomości.
Sępi Dziób oddalił się; po chwili alkald, Kurt i Peters wraz z trzema policjantami zeszli do grobowca. Już wkrótce czas oczekiwania zaczął im się dłużyć. Powoli zaczynali tracić cierpliwość.
— Może wcale nie przyjdą — westchnął alkald.
— Trzeba się z tym liczyć — powiedział Kurt. — W takim razie przed nami kolejna noc.
— Może przyszli, a myśliwy…
Wtem usłyszeli kroki. To policjant schodził do podziemi.
— Są? — zapytał uradowany alkald.
— Tak, senior! Jest ich trzech. Traper prosi, byście pogasili latarki. Poszedł ich śledzić. Dwaj zniknęli wśród grobów, trzeci stoi przy bramie na czatach.
W milczeniu czekali na dalszy bieg wydarzeń. Napięcie wzrosło jeszcze


Strony: