Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

alkald wykrzyknął:
— Santa Madonna! Rzeczywiście jest pusta! Kurt zaczął się jej przyglądać.
— Proszę popatrzeć na poduszki. Wyglądają jak nowe.
— Tak, w tej trumnie nie było zwłok — powiedział urzędnik. — Zrobię wszystko, aby wykryć sprawców tego haniebnego czynu. Policja będzie strzegła całego cmentarza, a szczególnie grobowca.
— Czy to naprawdę dobry pomysł? — zapytał z powątpiewaniem Kurt. — Oni nie są naiwni. Nie podłożą ciała w biały dzień…
— I ja tak myślę — przerwał mu alkald. — Na pewno będą działać pod osłoną nocy. Ale skąd wezmą nieboszczyka?
— Och, Landola i Cortejo poradzą sobie! Wystarczy im ciało mężczyzny, które leży w trumnie mniej więcej od tego czasu, co rzekomo zmarły don Fernando. Uważam, że wieczorem należy zaciągnąć straże i przyczaić się na gagatków.
— Obsadzę wejście do grobowca.
— Tam chce ich pan ująć? Wolałbym, aby zeszli na dół. Stamtąd trudno uciec.
— Ma pan rację. A więc do wieczora.
Gdy tylko się ściemniło, spotkali się znowu na cmentarzu.
— Teraz musimy mądrze


Strony: