Klasztor Della Barbara

Autor: Karol May

chodzić po kancelarii.
— Opowiedział mi pan niezwykłą historię — rzekł wreszcie. — Pójdę na cmentarz wraz z kilkoma urzędnikami. Mam nadzieję, że będzie mi pan towarzyszył?
— Oczywiście.
— Poślę natychmiast do pałacu Rodrigandów po klucze od grobowca.
— Czy nie uważa pan, że można by się bez nich obyć? Chyba lepiej nie wtajemniczać w tę aferę zbyt wielu osób, zwłaszcza okupantów…
— Hm, ma pan rację. Jako urzędnik mam dodatkowe klucze. Mogę ich przecież czasami potrzebować… Idziemy?
— Im szybciej, tym lepiej.
Alkald wydał odpowiednie dyspozycje, po czym obydwaj wyszli. Aby nie ściągać na siebie uwagi, każdy szedł oddzielnie. Po drodze Kurt zawiadomił Sępiego Dzioba i Petersa; ruszyli za nim w pewnej odległości. Kiedy dotarli na cmentarz, spotkali tam już czekających zgodnie z rozkazem alkalda kilku policjantów. Jednemu polecono, by otworzył drzwi grobowca. Po kilku minutach zameldował, że wszystko w porządku. Pojedynczo, w milczeniu, przyświecając sobie latarkami, zeszli na dół. Niewiele czasu zajęło im odszukanie właściwej trumny. Gdy ją otworzono,


Strony: