Klasztor Della Barbara
Autor: Karol May
Zatrzymać go? Na jakiej podstawie? Tego nie wolno mi robić bez nakazu władz!
— Nie będzie to wbrew prawu. Rzekomy Veridante to nie kto inny, tylko sam Gasparino Cortejo, brat Pabla Corteja, którego pan z pewnością zna.
— Oczywiście, że tak.
— Natomiast jego rzekomym sekretarzem jest niejaki Enrique Landola, znany jako Grandeprise, kapitan pirackiego okrętu „Lion”. Obydwaj posługują się fałszywymi paszportami. Ścigam ich od Veracruz.
— To mi wystarczy; gdy tylko zobaczę tego Corteja, każę go niezwłocznie aresztować.
Po udzieleniu Francuzowi jeszcze kilku niezbędnych informacji Kurt udał się do pana von Magnusa. Miał mu wręczyć tajne dokumenty. Poseł pruski potraktował go z wielką atencją. Podczas rozmowy Kurt wyjawił prywatny cel swojej podróży. Dyplomata słuchał uważnie.
— Może pan liczyć na moją pomoc — zapewnił — będę się starał zrobić wszystko w miarę swoich możliwości. Chce pan obserwować grobowiec? Dobrze. Ale musi pan zachować maksymalną ostrożność. Uważam, że należałoby potajemnie dokonać oględzin trumny, oczywiście w obecności wiarygodnego świadka. Na
— Nie będzie to wbrew prawu. Rzekomy Veridante to nie kto inny, tylko sam Gasparino Cortejo, brat Pabla Corteja, którego pan z pewnością zna.
— Oczywiście, że tak.
— Natomiast jego rzekomym sekretarzem jest niejaki Enrique Landola, znany jako Grandeprise, kapitan pirackiego okrętu „Lion”. Obydwaj posługują się fałszywymi paszportami. Ścigam ich od Veracruz.
— To mi wystarczy; gdy tylko zobaczę tego Corteja, każę go niezwłocznie aresztować.
Po udzieleniu Francuzowi jeszcze kilku niezbędnych informacji Kurt udał się do pana von Magnusa. Miał mu wręczyć tajne dokumenty. Poseł pruski potraktował go z wielką atencją. Podczas rozmowy Kurt wyjawił prywatny cel swojej podróży. Dyplomata słuchał uważnie.
— Może pan liczyć na moją pomoc — zapewnił — będę się starał zrobić wszystko w miarę swoich możliwości. Chce pan obserwować grobowiec? Dobrze. Ale musi pan zachować maksymalną ostrożność. Uważam, że należałoby potajemnie dokonać oględzin trumny, oczywiście w obecności wiarygodnego świadka. Na
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134