Jego królewska mość

Autor: Karol May

mnie nie będzie podsłuchiwał. Zajrzę więc, by przekonać się, czy nikogo tu nie ma. Wzmożona czujność czy przezorność nigdy nie zaszkodzi.
Wszedł do pokoju i przez chwilę lustrował go w milczeniu. Wreszcie zbliżył się do szafy.
— Zamknięta — stwierdził — i klucza nie ma.
Kurt starał się nawet nie oddychać i mocno trzymał świder.
— Wszystko w porządku. Chodźmy!
Kurt słyszał, jak weszli do pokoju obok. Kiedy z hałasem przestawiali krzesła, wyszedł z szafy. Przy drzwiach dzielących go od jedenastki, bez najmniejszego szmeru postawił krzesło, usiadł i słuchał.
— Nie mam wiele czasu — powiedział kapitan — oczekują mnie już gdzie indziej. Nikomu tu do głowy nie przychodzi, że pracuję na rzecz Hiszpanii. Uważają mnie za Amerykanina, posła Stanów Zjednoczonych. A uszy mam otwarte… Otrzymałem pańskie doniesienia i oczekiwałem pana dzisiaj.
— Co pan sobie wyobraża! — przerwał Francuz opryskliwym tonem. — Już raz byłem tutaj, a dzisiaj czekałem na pana całą godzinę.
— Ważne sprawy, ekscelencjo — usiłował usprawiedliwiać się kapitan.


Strony: