Jego królewska mość

Autor: Karol May

Potrzebny mi tylko świder.
— Zobaczę. Służący ma skrzynkę z narzędziami.
— Niech więc pani go poszuka. Będę obserwował drzwi do sieni. Gdy tylko pani w nich się pojawi, wyjdę stąd.
Po kilku minutach Berta wróciła. Kurt zapłacił należność i podniósł się z krzesła.
Przy schodach spotkał dziewczynę. Zaprowadziła go do pokoju, wręczyła świder i zamknęła za nim drzwi. Umówili się, że przyjdzie po niego dopiero wtedy, gdy kapitan i jego gość opuszczą gospodę.
Kurt otworzył szafę, wyciągnął i schował klucz. Następnie usiadł w środku i wkręcił świder głęboko w drzwi. Dzięki temu miał rękojeść, za którą mógł je przytrzymywać, jak gdyby były zamknięte na klucz.
Szafa była dość głęboka i szeroka. Siedział więc wygodnie i czekał na pomyślny bieg wypadków.
Sporo czasu upłynęło, nim rozległy się kroki dwóch osób. W drzwi numeru dziesiątego wetknięto klucz i otworzono je.
— Tu pan mieszka? — zapytał ktoś po francusku.
— Nie — to był głos kapitana. — Mieszkam obok, ale wynająłem także ten pokój, aby mieć pewność, że nikt


Strony: