Jego królewska mość

Autor: Karol May

śnie, wymknęła się z pokoju, wziąwszy ze sobą sporo papieru, ołówek, lampę i flaszeczkę oliwy. Drzwi zamknęła na klucz, aby nikt się nie dowiedział o jej nieobecności. Ze schodów zeszła po omacku, dopiero na dole zapaliła lampę. Dość szybko dotarła do ukrytego pomieszczenia.
Natychmiast zabrała się do pracy. Otworzyła szafkę, a w niej wszystkie szuflady. Leżące w nich dokumenty były niesłychanie ważne dla Juareza. Z najcenniejszych zaczęła sporządzać odpisy. Robiła to z niezwykłą szybkością, a mimo to skończyła dopiero przed świtem.
Jeszcze wcześniej usłyszała nagle odgłosy rozmowy. Wyraźnie dochodziły z kąta izby. Gdy oświetliła go lampą, zauważyła otwór w rodzaju ścieku. Widać łączył się z pokojem, w którym rozmawiano. Nachyliła się i przystawiwszy ucho do otworu nasłuchiwała. Teraz słyszała wyraźnie męski i kobiecy głos.
— Czy ufasz całkowicie doktorowi? — pytała kobieta. — Należy być przezornym, ojcze!
— Nie lękaj się o mnie, Josefo. Niełatwo oszukać Pabla Corteja.
Wiesz przecież o tym!
— Czyż nie doświadczyliśmy ostatnio, że są ludzie


Strony: