Jego królewska mość

Autor: Karol May

powolnym instrumentem w moich rękach. A głośno powiedział:
— To mi na razie wystarczy. Dam panu mały zadatek na poczet usług, które mi wyświadczysz. — Wyciągnął woreczek z pieniędzmi. — Oto pięć talarów.
Kurt jednak odsunął monetę.
— Nie jestem aż tak biedny, abym potrzebował zadatku, mój panie. Najpierw robota, a potem zapłata. Co mam robić?
— Jak pan sobie życzy. Ja także zresztą nie lubię zaliczek. A więc do rzeczy. Interesują mnie stosunki panujące w domu hrabiego, członkowie jego rodziny i zajęcia, jakim się oddają. Przede wszystkim zaś chciałbym wiedzieć, kto to jest Sternau i czy mieszka tam ktoś nazwiskiem Unger.
— Nietrudno będzie zdobyć te informacje.
— Mam nadzieję. Potem zamierzam wysłać pana do Moguncji, aby wybadał pan pewnego nadleśniczego. Chyba pan sprosta tym zadaniom?
— Aha, to pan z policji?
— Być może — kapitan zrobił tajemniczą minę. — Ale poza tym zajmuję się wielką polityką. Chcę panu coś powierzyć. Mam nadzieję, że mogę mówić otwarcie.
— Niech pan tak opowiada, aby się nie narażać na niebezpieczeństwo —


Strony: