Jego królewska mość

Autor: Karol May

kolie, łańcuchy, nuggety, bransolety wysadzane drogocennymi kamieniami, a wszystko pochodziło z zamierzchłych czasów.
— Jeśli więc odzyskam skarb, będę człowiekiem majętnym. Nie jesteśmy wprawdzie żądni bogactw, ale zasięgnę informacji w Moguncji. Zobowiązuje mnie do tego chociażby wzgląd na ojca i stryja. To przecież spuścizna po nich.
Amy kontynuowała opowieść. Była coraz ciekawsza, tak że słuchacze otoczyli ją kołem. Angielka stała w pobliżu okna. Opowiadała teraz to, co sama przeżyła — przygodę z korsarzem Landolą koło Jamajki. Odruchowo spojrzała na ulicę. Krzyknęła z przestrachu i szybko cofnęła się od okna.
— Co cię tak przeraziło? — zaniepokoiła się Roseta.
— Mój Boże, czy dobrze widzę? — Amy wskazała na mężczyznę, który w zwykłym cywilnym ubraniu szedł po przeciwległym trotuarze z twarzą zwróconą ku hrabiowskiej willi.
Był to kapitan Shaw. Nie zdradził się przed oficerami wrażeniem, jakie wywarło na nim nazwisko Sternau, ale postanowił zasięgnąć języka.
— Mówisz o tym przechodniu? — upewniła się Roseta, idąc za spojrzeniem


Strony: