Jego królewska mość

Autor: Karol May

fałszywy adres.
— Hacjendero nie znał pańskiego adresu, wiedział tylko, że przebywa pan na zaniku w Moguncji, że pański ojciec to kapitan Unger i że w tym zamku mieszka niejaki kapitan von Rodenstein. Dlatego wysłano paczkę do pewnego banku mogunckiego, którego szef miał pana odszukać.
— Na pewno by mnie znalazł. W takim razie wszystko wskazuje na to, że przesyłka zaginęła po drodze.
— Juarez ubezpieczył ją.
— A więc zwrócono by mi jej równowartość. Należy się tylko dowiedzieć, jaki to był bank.
— Hacjendero wymienił nazwę firmy, ale niestety ją zapomniałam. Pantera Południa wziął mnie i ojca do niewoli i wyprawił do południowej części Meksyku, w góry. Byliśmy uwięzieni, dopóki Juarez tam nie dotarł. Dopiero osiem miesięcy temu odzyskałam wolność. Wybaczy mi pan chyba, że nie pamiętam tego, co mnie niewiele wówczas obchodziło.
— Och, miss Amy, nie mogę pani robić żadnych wyrzutów. Przeciwnie. Jestem pani wielce wdzięczny, że dowiedziałem się o tej sprawie. A co było w tej przesyłce?
— Aczkolwiek jej nie widziałam, wiem, że kosztowności: pierścienie,


Strony: