Jego królewska mość

Autor: Karol May

służbę?
Nie spodziewali się takiej reakcji. Adiutant zerwał się z krzesła, a pułkownik poczerwieniał ze złości. Opanował się jednak i rozkazał:
— Niech się pan zamelduje przed frontem jutro punktualnie o dziewiątej! Teraz może pan odejść.
Kurt wyciągnął list ministra i podał pułkownikowi.
— Wedle rozkazu, panie pułkowniku! A ten list polecił mi wręczyć panu jego ekscelencja pan minister wojny.
Złożył ukłon pożegnalny, odwrócił się i dzwoniąc ostrogami opuścił pokój. Pułkownik, trzymając list w ręku, spojrzał na adiutanta.
— Zarozumiały drab! — zauważył zgryźliwie von Branden.
— Nie pojmuję, jak mógł jego ekscelencja powierzyć mu służbowe pismo. A może to list prywatny?
Otworzył i przeczytał:

Panie pułkowniku!

Gorąco polecam tego młodego człowieka, który przekazuje panu list. Spodziewam się, że koledzy zechcą uznać jego zdolności, które osobiście poznałem. Nie życzę sobie, aby mieszczańskie pochodzenie było przeszkodą w nawiązaniu przyjaznych stosunków z oficerami pułku.

Pułkownik stał z


Strony: