Jego królewska mość

Autor: Karol May

śmiał?! — przerwał ze zmienionym wyrazem oczu.
— Trochę — odpowiedziała. — To był…
— Mów szybciej, moje dziecko — niecierpliwił się don Manuel.
— Podporucznik von Ravenow. Służy w huzarii, a więc jest towarzyszem Kurta. Ale odparłam zwycięsko nikczemny atak. Prawda, babciu?
— O tak! Nie sądziłam, że moje dziecko potrafi się tak zachować!
— Opowiadajcie więc wszystko po kolei — prosił hrabia. Usiedli i starsza pani zdała sprawę z przygody w ogrodzie. Hrabia zachował spokój, ale Kurt nie panował nad nerwami. Ledwo pani Sternau skończyła opowiadać, poderwał się z krzesła i zawołał:
— Na Boga, to nikczemność! Ten człowiek odpowie mi za to!
— Ależ, drogi Kurcie, zastanów się, co chcesz zrobić — powiedział don Manuel. — Przecież nie możesz zaraz na wstępie zrazić do siebie kolegów!
— Kolegów? Zostałem uprzedzony, że wszyscy jak jeden mąż są przeciwko mnie. W gwardii ignoruje się oficerów–mieszczan. Wyzywając tego Ravenowa, nie powiększę liczby nieprzyjaciół.
— Pomówimy o tym później — nie ustępował hrabia Manuel. — A


Strony: