Jego królewska mość

Autor: Karol May

pani, łaskawa pani? Raczej bym siebie samego nie znał!
— Pani, łaskawa pani! — przedrzeźniała go ze śmiechem, klaszcząc w dłonie. — Przypomniałeś sobie zapewne, że moja matka jest hrabianką de Rodriganda?
— No tak — odpowiedział zakłopotany.
— Dlaczego dawniej nie pamiętałeś o tym? Byłam Różyczką, a ty byłeś Kurtem. I tak będzie nadal. Chyba że pan porucznik wbił się w dumę, od czasu gdy go mianowano, jak słyszałam, oficerem gwardii…
Teraz dopiero przyjrzała mu się badawczo. Nie zauważyła na jego twarzy dawnego szelmowskiego uśmiechu, któremu towarzyszyły dwa dołeczki w policzkach.
Kurt patrzył na Różę pełnym oddania wzrokiem.
— Dziękuję ci, Różyczko! — rzekł rozpromieniony, chwytając jej rękę. — Jestem nadal dawnym Kurtem, gotowym pójść dla ciebie w ogień lub walczyć z całą armią wrogów!
— Zawsze się poświęcałeś dla płochej, niewdzięcznej Różyczki. Nie każę ci wejść do ognia ani walczyć z całą armią wrogów. Chociaż dzisiaj powinnam właściwie wręczyć miecz swemu wiernemu rycerzowi…
— Czy ktoś cię obraził? Kto


Strony: