Jego królewska mość

Autor: Karol May

/> Roseta Sternau kupiła w Berlinie willę i uciekając od samotności w Reinswalden spędzała tutaj każdego roku kilka tygodni. Dnia, poprzedzającego opisane wypadki, przybył do stolicy don Manuel wraz ze starą panią Sternau i wnuczką. Tego właśnie dnia Kurt Unger wyjechał z Darmstadtu. Gdy zjawił się w willi hrabiego Manuela, Róża i jej babka nie wróciły jeszcze ze wspomnianego spaceru.
Kurt był w stałych rozjazdach służbowych. Dopiero przed kilkoma dniami wrócił z kolejnego wojażu i pochłonięty obowiązkami nie mógł wyrwać się od razu do Reinswalden. Kiedy zaś wreszcie odwiedził matkę i starego kapitana von Rodensteina, dowiedział się, że Róża pojechała do Berlina.
Teraz stał w swoim pokoju i wkładał mundur galowy, szykując się do składania wizyt. Świetnie wyglądał w uniformie huzarskim. Wyrósł na okazałego mężczyznę. Wprawdzie nie był zbyt wysoki ani barczysty, ale cała postura świadczyła o jego dobrym zdrowiu fizycznym i psychicznym. Miał mocną, trochę wysuniętą brodę, wysokie, szerokie czoło, a wyraz twarzy poważny, skłaniający do szacunku.
Nagle rozległ się turkot nadjeżdżającego


Strony: