Jego królewska mość

Autor: Karol May

korpusie oficerskim jazdy, postanowiono.
Trudno się dziwić takiej reakcji oficerów, jeśli zważyć, że pierwszym i nieodzownym warunkiem wstąpienia do gwardyjskich pułków był herb. Składały się więc one z samych szlachciców, których rozpierała duma rodowa.
Zainteresowani młodzi ludzie nie zwrócili uwagi, że temat ich rozmowy bardzo zainteresował amerykańskiego kapitana. Wprawdzie starał się ukryć zaciekawienie, nietrudno jednak było spostrzec błyski, które od czasu do czasu rzucał spod krzaczastych brwi.
— A kiedy ujrzymy tego nowego? — zapytał ktoś.
— Jeszcze dzisiaj — odpowiedział adiutant. — Przed południem składał powitalne wizyty, po obiedzie miał zgłosić się do pułkownika, wieczorem zaś ja będę miał zaszczyt przedstawić go tutaj kolegom.
— Nie przychodzimy więc dzisiaj — zaproponował von Ravenow.
— Dlaczego to, mój miły? Taka demonstracja niczego nie rozwiąże. Lepiej od razu pokazać mu, czego się może po nas spodziewać.
Propozycja uzyskała powszechną zgodę. Młody oficer nie przeczuwał, jaką rozpętał burzę.
Mieszczanin oficerem


Strony: