Jego królewska mość

Autor: Karol May

/> — To i jeszcze coś gorszego! — odburknął gniewnie.
— Do diabła! Dlaczego?
— Pułk źle jeździ konno i w ogóle nie ma już prawdziwych oficerów z klasą, tak mówi pułkownik. Miałem to panom zakomunikować, aby oszczędzić wam wysłuchiwania tej opinii przed frontem. Adiutant chwycił pierwszą z brzegu szklankę i rzucił nią o ziemię.
— Nie ma oficerów z klasą! Co za brednie! Do tego doszło! Nie możemy na to pozwolić! — rozległy się pełne oburzenia głosy.
Kiedy się wykrzyczeli, adiutant ciągnął dalej:
— Jeśli na górze ma się takie o nas pojęcie, to nic dziwnego, że oficerów gwardii dobiera się teraz spośród najciemniejszych typów. Mam wam przedstawić nowego kolegę.
— Na miejsce zmarłego von Wiersbickiego? Co to za jeden?
— Podporucznik liniowy. Z Hesji.
— Do licha! Z linii do huzarów! I to do jazdy gwardii! I do tego z Hesji! Do kata z tymi nowymi stosunkami!
— Nie słyszeliście jeszcze nazwiska.
— Jakże się nazywa?
— Unger.
— Unger? — zdziwił się von Ravenow. — Nie znam żadnego Ungera, na honor, von Unger, hm…


Strony: