Jego królewska mość

Autor: Karol May

/> Tymczasem nadeszła pora, w której nieżonaci oficerowie zbierali się w kasynie na obiad. Von Ravenow też się tam zjawił. Zasypano go mnóstwem pytań. Usiłował nie odpowiadać, nie mógł się jednak wykręcić. Rzekł więc:
— Co się będę o tym rozwodził? Mam pięć dni czasu, chociaż zakład jest już wygrany.
— Daj dowód, a zapłacę jeszcze dzisiaj — oświadczył mu von Golzen.
— Dowód? — roześmiał się von Ravenow. — Czego tu należy dowieść? Nie wątpicie chyba, że potrafię zdobyć córkę stangreta.
— Stangreta? — zdumiał się Golzen. — Niemożliwe!
— Jej ojciec nazywa się Sternau i jest stangretem hrabiego Rodrigandy.
— Nie mogę w to uwierzyć! Ta dama córką stangreta?…
— A więc pójdź tam i sam się przekonaj!
— Zrobię to. Taka piękność zasługuje na to, by się nią zainteresować. Ale ty i tak musisz udowodnić, że zyskałeś jej względy. W przeciwnym razie nie dostaniesz kasztana.
— Mniejsza z tym. Nie możesz ode mnie żądać, bym się afiszował z córką stangreta i dostarczał dowodów, że uszczęśliwiła mnie swoimi względami!

Strony: