Jego królewska mość

Autor: Karol May

/> — Nie powinien się pan nikogo lękać.
— Znowu powtarzam: sam pan nie wierzy w to, co mówi. Mój bratanek niewiele mi przekazał, ale zrozumiałem, że ci, którzy was ścigają, są bardzo odważnymi ludźmi. Co mają przeciwko panu? Musi mi pan zaufać i wyjawić całą prawdę.
Cortejowi pot wystąpił na czoło. Był w potrzasku. Tylko doktor Hilario mógł mu pomóc. Nie ma jednak innego wyjścia. Przecież później będzie go można usunąć. Kiedy i jak, czas pokaże. Szybkim, zdecydowanym ruchem podniósł głowę i rzekł:
— No dobrze, wtajemniczę pana w swoje sprawy. Ale czy naprawdę mogę panu zaufać?
— Przysięgam, że nikomu nie powiem o tym, czego się od pana dowiem.
— Mam nadzieję. Może senior być pewny, że w przeciwnym wypadku zabiję pana.
I oto Cortejo zrobił coś, co uważał dotychczas za niemożliwe — dopiero co poznanego człowieka wtajemniczył w sekrety rodu Rodrigandów. Omijał wszystko, co go mogło ośmieszyć. Mimo to doktor Hilario dowiedział się tyle, że kiedy Cortejo skończył, zapytał z niedowierzaniem:
— Czy to prawda, senior? Może opowiedział mi pan treść


Strony: