Jego królewska mość

Autor: Karol May

dopiero co opowiadał o przygodzie w ogrodzie zoologicznym… Postanowił mieć się na baczności.
— Sternau? — powtórzył przeciągle.
— Co to za człowiek?
— Stangret.
— Do licha! Stangret? Czy ma matkę i córkę?
— Rozumie się.
— Czy te obie kobiety były niedawno na przejażdżce w ogrodzie zoologicznym?
— Tak.
— Ależ one nie wyglądały na panie stangretowe!
— Hrabia tak sowicie płaci swej służbie, że i jej rodziny mogą się stroić jak damy i panowie. Zresztą, nie pojechały na spacer. Sternau miał wypróbować nowe konie cugowe, a ponieważ na jedno wychodzi, czy powóz jest pusty czy zajęty, więc zabrał ze sobą obie kobiety.
— Do stu piorunów! Była rzeczywiście grubiańska jak córka woźnicy! — wyrwało się podporucznikowi.
— Ach, tak?! To pan usłyszał z jej ust coś niemiłego? Popatrzył drwiąco na von Ravenowa. Ten połapał się, że palnął głupstwo i usiłował naprawić błąd.
— Tak, coś niecoś słyszałem. Byłem w ogrodzie zoologicznym. Przede mną zatrzymała się kareta. Jakiś oficer musiał z niej wysiąść, bardzo


Strony: