Jego królewska mość

Autor: Karol May

przed piękną willą na jednej z głównych ulic. Panie wysiadły witane przez lokaja w liberii. Von Ravenow wiedział, co chciał wiedzieć. Zauważył, że na wprost willi znajduje się gospoda, i postanowił tam zasięgnąć informacji.
Ale nie zrobił tego od razu. Najpierw poszedł do swego domu i przebrał się w cywilne ubranie. Miał nadzieję, że dzięki temu Róża, jej babka i stangret nie poznają go, gdyby przypadkowo go zobaczyli.
W ogóle już nie czuł alkoholu wypitego przy śniadaniu. Mógł więc pozwolić sobie na kilka kufli piwa w gospodzie. Był jedynym gościem. Gospodarz wydał mu się odludkiem, ponurym, zamkniętym w sobie i milczącym. Nie ma go co pytać — pomyślał — może wkrótce znajdzie się bardziej interesujący rozmówca. Nie czekał długo. Zobaczył przez okno, że jakiś jegomość wychodzi z willi i kieruje się do szynku. Już na progu zamówił kufel piwa, wziął gazetę i usiadł przy stole. Niebawem jednak odłożył ją i zaczął rozglądać się dokoła.
To dobry kandydat do rozmowy — ucieszył się podporucznik. Z postawy nieznajomego poznał byłego żołnierza. Po chwili siedzieli już przy jednym


Strony: