Jego królewska mość

Autor: Karol May

mógłby pan podejść? — zawołała Róża.
Von Ravenow szybko się odwrócił. Ujrzawszy policjanta, zrozumiał zamiar panny. Otworzył usta, aby jakimś dowcipnym słówkiem rozładować sytuację, ale Róża uprzedziła go.
— Panie posterunkowy, ten człowiek wdarł się do naszego powozu i nie chce go opuścić. Proszę nam pomóc!
Policjant ze zdumieniem spojrzał na oficera. Podporucznik zdał sobie wreszcie sprawę, że przegrał i że tylko najszybszy odwrót może go uchronić od nieprzyjemności. Wysiadł więc mówiąc:
— Ta pani żartuje, ale postaram się, aby wkrótce spoważniała. Róża poczekała, aż odejdzie kilkanaście metrów, podziękowała policjantowi, a stangretowi kazała jechać dalej.
Von Ravenow był wściekły. Nikt dotychczas tak go nie upokorzył i to w obecności osób trzecich.
— Zapłacisz mi za to, pannico! — mruczał do siebie. Nadjechała pusta dorożka. Wsiadł do niej i polecił woźnicy dogonić powóz, który widniał jeszcze w oddali. Za wszelką cenę musiał poznać adres Róży Sternau.
Po krótkiej przejażdżce po ogrodzie panie wróciły do miasta. Powóz zatrzymał się


Strony: