Jego królewska mość

Autor: Karol May

nie! Musi mnie pani wysłuchać!
— Muszę?!
Rozglądała się dokoła, podczas gdy podporucznik mówił, niezrażony:
— Od tygodni chodzę za panią, od chwili, kiedy po raz pierwszy panią ujrzałem. Widok pani przepełnił moje serce nie znanym mi dotąd uczuciem…
— Chodzi pan za mną od tygodni?
— Tak, na honor łaskawa pani!
— Tu, w Berlinie?
— Tak — spuścił nieco z tonu.
— No, więc oświadczam panu, że znowu kłamiesz. Nigdy przedtem nie byłam w Berlinie, a jestem tutaj dopiero od wczoraj. Ubolewam nad armią, w której są tacy ludzie jak pan i mówię po raz ostatni: proszę opuścić powóz!
— Nie odejdę, dopóki się nie wytłumaczę, a jeżeli nie zechce mnie pani wysłuchać, to i tak zostanę, aby poznać pani adres i usprawiedliwić się przed panią w domu.
— Sądzi pan, że dwie kobiety są zbyt słabe, aby się obronić? Janie, zatrzymaj się!
Stangret osadził konie… tuż obok policjanta. Podporucznik, odwrócony plecami, nie widział stróża porządku. Oparł się wygodnie o poduszki i postanowił grać dalej komedię.
— Panie władzo! Czy


Strony: