Jego królewska mość

Autor: Karol May

gdyby spotkał znajome, skinął na stangreta, aby się zatrzymał, i wyskoczył z dorożki. Po chwili już siedział w powozie, udając, że nie spostrzega zdumionych, ba, nawet rozgniewanych twarzy dam. Wyciągnął obie ręce do dziewczyny i zawołał z uśmiechem:
— Paula, czy to możliwe? Co za spotkanie! Pani w Berlinie? Czemu nie uprzedziła mnie pani listownie?
— Mój panie, co to za maniery?! — rzekła ostrym tonem starsza dama.
— Ach, szanowna pani, proszę o wybaczenie! Nie miałem jeszcze przyjemności poznać pani, ale Paula zaraz to naprawi — i zwracając się do dziewczyny dodał: — Proszę, łaskawa pani, abyś zechciała przedstawić mnie tej damie!
Przyjrzała mu się uważnie.
— Nie mogę tego uczynić — rzekła melodyjnym głosem — ponieważ pana nie znam.
— Jak to? Wypiera się mnie pani, Paulo? Czym sobie na to zasłużyłem? Aha, zapomniałem, że pani zawsze lubiła żartować.
Znowu przeszył go jej wzrok, tym razem jeszcze poważniejszy. Odpowiedziała z godnością:
— Nie żartuję z osobami, których nie znam lub których znać nie chcę, mój panie. Mam nadzieję, że tylko


Strony: