Jego królewska mość

Autor: Karol May

delikatny rumieniec, piękne, gęste włosy splecione były w dwa długie warkocze.
Von Golzen przyjrzał jej się uważnie.
— Von Ravenow, to ta! — zadecydował.
— Z całą przyjemnością!
— W czepku urodzony, na honor! — mruknął chudy kapitan, spoglądając z zawiścią na wybiegającego huzara. —Jestem ciekaw jak się do tego weźmie!
— Pojedzie za nimi dorożką, aby poznać adres. Von Golzen roześmiał się chłodno.
— Nie. Straciłby zbyt dużo czasu. Jak najszybciej postara się nawiązać z nimi rozmowę.
— W jaki sposób?
— To już jego rzecz! Ma w tym względzie spore doświadczenie, a i swojego araba nie zechce stracić.
— Aha, rzeczywiście wsiada do dorożki i jedzie za nimi. Gdybym mógł być przy tym!
Wkrótce powóz i dorożka skręciły ku ogrodowi zoologicznemu i zniknęły im z oczu.
Gdy wjechali na mało uczęszczaną alejkę, von Ravenow kazał dorożkarzowi popędzić konia i jednocześnie sięgnął do kieszeni po zapłatę. Kiedy zrównali się z powozem, podporucznik przechylił się w stronę dam, robiąc zdziwiony wyraz twarzy. Ukłonił się tak, jak


Strony: