Jego królewska mość

Autor: Karol May

przypuszczenie pańskie jest niesłuszne. Senior Cortejo nie chce pana oszukać, wręcz przeciwnie. Wysyła pana do Veracruz właśnie po to, by wywiązać się z przyrzeczenia. Tamtejszy jego agent ma wiadomości o korsarzu.
— Chyba że tak. Ale dlaczego Cortejo sam mi tego nie przekazał?
— Dzisiaj wczesnym rankiem opuścił klasztor.
— To mi się wydaje podejrzane, senior Hilario!
— W obecnej sytuacji zdarzają się rzeczy niezwykłe. Przybył goniec z poleceniem, aby Cortejo natychmiast jechał do Pantery Południa.
— Niech go diabeł porwie!
— Cortejo ledwie zdążył napisać ten list i prosił, bym go panu wręczył. Niech pan czyta.
— Hm, faktycznie jest tu mowa o Landoli. Kto ma być adresatem listu? Pokaż pan!
— Rybak Gonsalvo Yerdillo. To właśnie ów agent Corteja. Otrzyma pan od niego pismo z informacjami o Landoli,
— Dokąd mam je przywieźć? Czy do Pantery Południa?
— Nie, do mnie. Cortejo do tego czasu wróci tutaj.
— A więc niech pan daje ten list! Wyruszam natychmiast.
— Niech pan wraca jak najszybciej. Ale proszę być ostrożnym. Dziś nie jest


Strony: